Zadowolony niosę radość dzisiaj wszędzie,
Znowu się uśmiecham wiem, że wszystko dobrze będzie
Zagubiony w tłumie chcąc odnaleźć się w tym pędzie,
Buduję swoje życie na miłości fundamencie
Znowu się uśmiecham wiem, że wszystko dobrze będzie
Zagubiony w tłumie chcąc odnaleźć się w tym pędzie,
Buduję swoje życie na miłości fundamencie
-Dobrze , że pani jest panno Roberts- syknął ściskając w dłoni kopie rachunków , których nie zapłaciłam.
-O co chodzi?- zapytałam , chociaż doskonale wiedziałam jaki jest jego cel wizyty.
-Ma pani czas do 18 , aby opuścić mieszkanie -warknął.
-Nie może pan-jego słowa podziałały na mnie jak kubeł zimnej wody.
-Och oczywiście , że mogę. Proszę nie robić problemów- dodał chłodnym głosem
-Panie Mathes proszę-powiedziałam błaganie , na co pokręcił przecząco głową
-Mieszkanie ma byc puste o 18-powtórzył po czym udał się w stronę schodów.
-Chuj-burknęłam gdy wiedziałam , że już mnie nie słyszy.
Zamknęłam drzwi , a następnie się po nich osunęłam. Ukryłam twarz w dłoniach i po porostu zaczęłam płakać. Kompletnie straciłam grunt pod nogami. A teraz jeszcze miałam stać się bezdomną. Ponieważ nie stać mnie nawet było na bilet do Nowego Jorku , aby wrócić do rodziców. Zamieszkanie u Cam też nie mogłam , gdyż sama ledwo mieściła się ze swoim narzeczonym w ich mieszkanku , a do tego lada chwila miała rodzic. Kurwa dlaczego to zawsze ja muszę miec takiego pecha.
Wzięłam głęboki oddech a następnie wyciągnęłam mój duży zielony plecak , z którym przyjechała do Londynu spełniać marzenia. Zaśmiałam się z własnej głupoty. Włożyłam do niego trzy pary spodni , kilka bluzek oraz jedną sportową bluzę i trzy pary butów. Następnie spakowałam dokumenty oraz ważne dla mnie rzeczy. To dziwne , że zmieściłam wszystko w średniej wielkości bagażu. Nawet nie zorientowałam się gdy wybiła 18. Z cichym westchnięciem opuściłam mieszkanie , a następnie udałam się do portiera aby oddać mu klucze.
Siedzę wieczorem ogarnięty moją ciszą,
Oni nie słyszą, a ja tak jak w transie
Te proste dźwięki mnie kołyszą,
Nade mną chmury wiszą,
Wszystko jest takie łatwe i paradoksalne
Oni nie słyszą, a ja tak jak w transie
Te proste dźwięki mnie kołyszą,
Nade mną chmury wiszą,
Wszystko jest takie łatwe i paradoksalne
Cisza wokół mnie, zapada zmrok
A ja nadal w nią wsłuchuję się
Serce swoim rytmem mocno upewnia mnie,
Że warto wierzyć w ludzi
A ja nadal w nią wsłuchuję się
Serce swoim rytmem mocno upewnia mnie,
Że warto wierzyć w ludzi
Dochodziła pierwsza w nocy , a ja nadal błąkałam się pustymi ulicami Londynu. Nagle usłyszałam krzyk. Potem padł strzał. Moje serce gwałtownie przyspieszyło. Rozejrzałam się po ciemnej okolicy , a gdy mój wzrok padł na martwe ciało kobiety , wydałam z siebie zduszony okrzyk. Momentalnie wzrok ,mężczyzn którzy sprzedali jej kulkę , spoczął na mnie. Przerażona przełknęłam ślinę po czym zaczęłam biec ile sił w nogach. Niestety byli szybsi. Usłyszałam przeładowanie broni i strzał. Poczułam jak opuściły mnie wszelkie siły , a po chwili upadłam na zimny chłodnik. Zaczęłam tracić świadomość tego co się działo. Pozwoliłam moim powiekom opaść. Wiedząc , że poddałam się śmierci.
Pamiętaj o tym że nadzieja karmi a nie tuczy
Do szczęścia otwarte drzwi nie szukaj kluczy
Twój Anioł chce Twą wiarę obudzić
Te chwile są z nami
I nikt nie zabierze ich dopóki my
Będziemy wciąż tacy sami
Z radością odkrywać każdy nowy dzień
I nikt nie zabierze ich dopóki my
Będziemy wciąż tacy sami
Z radością odkrywać każdy nowy dzień
Miśki mamy drugi rozdział. Mam nadzieje , że wam się spodoba. Komentujcie bo to naprawdę dla mnie mega ważne. Kto ma bloga to wie , jak bardzo opinia motywuje. Nie będę was zanudzać długą notką.
Zawsze kochająca
D.Chester

Omg!!!
OdpowiedzUsuńSuper rozdział
Genialne
OdpowiedzUsuńChce kolejny