Myślę... myślę, że skoro wszystko jest skończone,
To po prostu powraca w migawkach, wiesz?
To jak kalejdoskop wspomnień.
Po prostu wszystko wraca. Ale on nigdy tego nie robi.
Myślę, że część mnie wiedziała od chwili gdy go ujrzałam, że tak się stanie.
To nie istotne co on powiedział, ani co zrobił.
To było uczucie, które nadeszło wraz z nim.
I szaloną rzeczą jest to, że nie wiem czy kiedykolwiek będę znów czuła w ten sposób.
Ale nie wiem czy powinnam.
Wiedziałam, ze jego świat porusza się zbyt szybko i płonie zbyt jasno.
Ale po prostu pomyślałam, jak diabeł może ciągnąć cię w stronę kogoś kto wygląda jak anioł kiedy się do ciebie uśmiecha?
Może on wiedział to od kiedy mnie zobaczył.
Wydaje mi się, że po prostu straciłam równowagę.
Myślę, że najgorszą częścią tego wszystkiego nie było to, że straciłam jego.
Tylko to, że zgubiłam siebie
To po prostu powraca w migawkach, wiesz?
To jak kalejdoskop wspomnień.
Po prostu wszystko wraca. Ale on nigdy tego nie robi.
Myślę, że część mnie wiedziała od chwili gdy go ujrzałam, że tak się stanie.
To nie istotne co on powiedział, ani co zrobił.
To było uczucie, które nadeszło wraz z nim.
I szaloną rzeczą jest to, że nie wiem czy kiedykolwiek będę znów czuła w ten sposób.
Ale nie wiem czy powinnam.
Wiedziałam, ze jego świat porusza się zbyt szybko i płonie zbyt jasno.
Ale po prostu pomyślałam, jak diabeł może ciągnąć cię w stronę kogoś kto wygląda jak anioł kiedy się do ciebie uśmiecha?
Może on wiedział to od kiedy mnie zobaczył.
Wydaje mi się, że po prostu straciłam równowagę.
Myślę, że najgorszą częścią tego wszystkiego nie było to, że straciłam jego.
Tylko to, że zgubiłam siebie
Sparaliżował mnie strach , kiedy chłopak zacisnął ręce na kierownicy po czym odjechał z piskiem opon. W duchu modliłam się , aby po porostu mnie zabił.Nie miałam nic do stracenia. Jestem bezdomną ćpunką , która nie nadaje się do niczego.
-Gdzie mieszkasz?- chłodny głos bruneta przeszył moje ciało.
No i co ja mam teraz zrobić?
-Na Green Saroy -podałam mu adres , gdzie mieszkałam zaledwie kilka dni temu.
-Kłamiesz-parsknął skręcając w nieznaną mi ulicę. Teraz tu poważnie zaczynałam się go bać.
Gwałtownie skręcił. Gdyby nie to, że byłam zapięta pasami pewnie walnęłabym głową o szybę.
Postanowiłam siedzieć cicho. Prędzej czy później i tak dowiedziałby się prawdy. Był cholernie tajemniczy i Bóg jeden wie co nocami robił z takimi jak ja. W końcu zmęczenie dało o sobie znać. Przymknęłam powieki i opłynęłam , wtulając się w miękkie oparcie fotela.
Kiedy się obudziłam byłam totalnie zdezorientowana.
Leżałam
wtulona w bruneta , który dzień wcześniej cholernie mnie przerażał. Delikatnie,
żeby go nie obudzić wyswobodziłam się z jego objęć ze zdziwieniem odkrywając ,
że nie mam na sobie za długą męską koszulkę. Miejscami przeciekła krwią.
Przetarłam oczy , a następnie po cichu ruszyłam do wyjścia.
-Jeżeli
uciekniesz gorzko tego pożałujesz-zachrypnięty głos bruneta natychmiast
zatrzymał mnie w miejscu.
Bałam się
odwrócić.Nie minęła minuta, a poczułam jego ręce na biodrach.Moje serce
galopowało ze strachu.
-Harry
proszę-z moich oczu zaczęły płynąc łzy. Zawsze byłam silna,ale może to wszystko
znacznie przerosło moje możliwości. Nawet nie miałam pojęcia czy, specjalnie
zaciska dłonie na ranie. Chciałam po prostu,aby przestał.
-O co mnie
prosisz skarbie?spytał składając pojedyncze pocałunki na mojej szyji. Dopiero
teraz zdałam sobie sprawę w co się wpakowałam.
-Zostaw
mnie-wyszeptałam łamiącym głosem. Doskonale wiedziałam, że nie posłucha. W
odpowiedzi usłyszałam drwiący śmiech.
-Mam wobec
Ciebie poważne plany. Dziś jesteś moją dziewczyną ,za miesiąc narzeczoną,a za
rok będziemy małżeństwem-oznajmił, opuszczając pokój.
Chciałam za nim pobiec ale uniemożliwił mi to ból , który przeszył moje ciało.Gwałtownie upadłam na miękki dywan. Wydałam z siebie okrzyk. Brzmiałam jak zdychająca żyrafa.Brunet natychmiast zjawił się w pokoju. Kiedy mnie zobaczył, jego mięśnie zacisnęły się ze złości. Wziął mnie na ręce i ułożył na łóżku. Zrzucił pościel na ziemię , po czym podwinął koszulkę.Słyszałam jak klnie pod nosem. Znów okrył mnie kocem , a następnie wyszedł głośno trzaskając drzwiami.
Harry P.O.V.
Wkurwiony czekałem,aż Damon odbierze telefon. Na jego szczęście nie musiałem długo czekac.
-O Harry czy cos się stało?-spytał swoim przesłodzonym głosem.
-Czemu kurwa dziewczyna zaliczyła kulkę?-warknąłem ostatkiem sił powtrzywując się przed zdemolwaniem salonu.
-Ja..ni.nie wiem o czy..czym mów..mówisz-zaczął się jąkac.
-Laura została postrzelona przez , któregoś z twoich ludzi a przypominam że za nią zapłaciłem-powiedziałem
-Jak mogłeś-usłyszałem głos dochodzący z góry schodów. Stała tam.W poplamionej własnej krwią koszulce.Nie chciałem,żeby dowiedziała się w taki sposób.Byc może zaczęło mi zależec na szczęściu innej osoby niż ja.
Wyłączyłem telefon w chwili, kiedy dziewczyna schodziła ze schodów.Nagle straciła świadomość. Upadła,a jej drobne ciało toczyło się po schodach. Było za późno.Nie zdążyłem jej złapać.
Dziękuje za wszystko.
Oby tak dalej.
Kocham Was
Chester

Miłość komponowana przez dwojga ludzi. Drżenie kącików ust i dłonie splatające gdzieś nad fortepianem uczuć. Tak, to miłość napisała najpiękniejszą melodię świata. Bicie dwojga serc. Żaden Beethoven, żaden Vivaldi. To my.
OdpowiedzUsuńWidzący - kocha ją przez jej wygląd.
Niewidomy - kocha ją przez jej złote serce. Oczy widzą to co na zewnątrz. Oceniają obudowę. Za to serce. Serce widzi to czego nie dostrzega wzrok, to co jest ukryte głęboko w nas.
Dlatego niewidomi widzą najlepiej
Muzyka powinna zapalać płomień w sercu mężczyzny i napełniać łzami oczy kobiety. http://uliczkami-barcelony.blogspot.com/