Obudziło mnie jasne światło , wpadające do pokoju. Zaraz gdzie ja do cholery jestem ? Szybko się podniosłam , ale natychmiast tego pożałowałam ponieważ poczułam przeszywający ból brzucha. Odrzuciłam z siebie kołdrę i podwinęłam koszulkę. Z przerażeniem , stwierdziłam że mam na sobie bandaż który miejscami zabarwił się na czerwono. Z powrotem opadłam na poduszki. Mój oddech przyspieszył , a serce łomotało o klatkę piersiową. Kiedy usłyszałam , że drzwi się otwierają szybko narzuciłam na siebie pościel udając , że śpię. Niestety ten ktoś był sprytniejszy , gdyż zrzucił ze mnie kołdrę a następnie mocno złapał za włosy. Pisnęłam cicho. Powoli otworzyłam oczy i moim oczom ukazał się wysoki dobrze zbudowany brunet. Jego oczy były kompletnie ciemne i pozbawione jakich kol wiek uczuć.
-Idziemy- warknął ciągnąc za moje ramię.
Zdusiłam w sobie okrzyk bólu , zaciskając mocno zęby.
Szliśmy długim korytarzem , aż przystanęliśmy w przed dębowymi drzwiami. Przełknęłam głośno gulę , formującą się w moim gardle. Mężczyzna zapukał , a gdy usłyszał przyzwolenie pociągnął mnie za sobą wgłąb pomieszczenia. Rozejrzałam się po wnętrzu , dopóki mój wzrok nie spoczął na czterech mężczyznach przed mną. Pierwszy z nich był czarnowłosy , wysoki , koło 50. Natomiast drugi miał burzę czekoladowych loków , wyglądał może na 20 lat i spoglądał na mnie z surowym wyrazem twarzy , który przyprawił mnie o dreszcze.
-Szefie to ona- powiedział brunet a następnie puścił moje ramię tak , że upadłam na kolana krzywiąc się przez ranę na brzuchu.
-Damon to ostatni raz kiedy toleruje takie akcje na moim trenie -warknął ten młodszy
Widziałam strach na twarzy jego towarzysza. O mamuniu jeżeli on się go bał , to co ja mam powiedzieć.
-Przepraszam Harry-powiedział czarnowłosy , na co ten skinął głową na znak zgody.
-Idziemy Lauro- zwrócił się w moją stronę , a mnie zamurowało. Dokąd mam z nim iśc?Przecież nie mam pojęcia kim jest , ani co chcę mi zrobić?
Widząc to , że się waham złapał za moją drobną dłoń a następnie wyprowadził z pokoju. Zeszliśmy po drewnianych schodach , a następnie opuściliśmy budynek
Śliczny rozdział kochanie.Jak masz czas to zajrzysz na moje dwa blogi? Bardzo bym była wdzięczna jakbyś oceniła i poleciła innym by też mogli wyrazić swoją opinię? trzymaj linki: http://love-is-stronger-than-death.blogspot.com/ http://louis-my-life.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńO matko. Super blog, tylko za dużo razy traci przytomność bądź zasypia.
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta.
Taki urok ćpuna i alkoholika :(
UsuńBoski <3
OdpowiedzUsuńCiekawe gdzie Hary ją zaprowadzi...
Czekam na next.